Jakie aregumenty przedstawiają bankowcy na korzyść kredytu we frankach przeciętnemu kowalskiemu? Nie ma ich dużo, w sumie jest jeden. Niska rata. Dodatkowo opakowana w marketingowy "bełkot" pod tytułem "mini ratki". Prawda, ze brzmi atrakcyjnie? Działa na instykt, bo przecież jaki drapieznik nie chciałby płacić mniej?
W teorii jest wszystko pięknie skrojone na miarę naszym możliwości finansowych. Jak to nam wmawia bank? Będzie Pan płacić dużo mniejszą ratę, od czasu do czasu odłożyć Pan sobie trochę "grosza" na wypadek osłabienia złotówki. Przyznacie, trywialnie proste... A jak jest w praktyce? Owszem płacimy niższe raty ale tylko do pewnego momentu np.: kryzysu. Pózniej trzeba pokryć różnice z uzbieranych oszczędności. Właśnie, jakich oszczędności?! I tu się zaczyna problem. Rzadko kto odkłada z myślą o ewentualnych problemach, które równie dobrze mogą się pojawić za 10 lat.
A co na to bank? No cóż... Zarabia :) i to dobrze, czym większe osłabienie złotówki tym dla nich lepiej. Przecież jakoś musza sobie odbić po tylu latach "rozdawania niskich rat".
A konsument? Jemu pozostaje rosyjska ruletka.
Co Ty na to? Skomentuj!
środa, 20 lipca 2011
środa, 19 stycznia 2011
Podpisuję się 3x pod tym co piszę. ZAWSZE
Moi drodzy. Czy nie macie wrażenia, że Internet cierpi z powodu ujadających, anonimowych piesków? Nasuwa się bardzo proste pytanie: po co dbać o jakoś i rzetelność artykułu, skoro jestem anonimowy? Przecież obrzucenie kogoś inwektywami jest takie... sexy... bo przecież nikt nie wskaże, że to ja. Jeżeli w jakiejś gazecie, pojawią się nieprawdziwe informacje na mój temat, to znając autora, mogę go podać do sądu o zniesławienie. Nieważne, że ewentualne sprostowanie, ukaże się na samym końcu i do tego sformatowane czcionką 8pkt. Ale fakt, odwołam się. Trzeba kolokwialnie rzecz ujmując mieć jaja nie miejscu, żeby pod obelgą podpisać się 3 razy. Mimo wszystko ja takich ludzi cenię. Mają wystarczająco dużo odwagi, żeby zrobić to prosto w oczy. A te wszystkie anonimowe postacie typu Kasienka1980, Anioł czy MałyAleWariat.... Może to przemilczymy?
Co o tym sądzisz? Skomentuj!
Co o tym sądzisz? Skomentuj!
niedziela, 16 stycznia 2011
"W imię Boga, zabijajcie niewiernych!" - zastąpmy "Bóg" słowem "Pieniądz" i mamy XXI wiek
Druzgocące porównanie. Ale moi drodzy, pociesze Was. Dzisiaj jest łatwiej. Już nie trzeba zabijać czy ginąć w imię Boga. Wystarczy się od czasu do czasu "pokazać się" na mszy i dać kopertę podczas wizyty duszpasterskiej, żeby mieć zagwarantowane zbawienie. Prawda jakie to proste? W końcu mamy XXI wiek :), trzeba wychodzić ludziom na przeciw. Pytacie: jakie tematy są poruszane podczas wizyty? Czysto higieniczne :) "Skąd, dokąd, po co." Ot cała filozofia dla maluczkich. Żeby się czasem nie spocić :) No ale moi drodzy, takie jest życie :)
Co o tym sądzisz? Skomentuj!
Co o tym sądzisz? Skomentuj!
środa, 12 stycznia 2011
Kryzys w Grecji. Co na to Grek? Słodko drzemie...
Będąc na wakacjach w Grecji, byłem świadkiem pewnej sytuacji, która jak się zapewne domyślacie dała mi dużo do myślenia. Kryzys szaleje. Straszą rozpadem strefy euro. Zamieszki na ulicach. A co na to przeciętny Grek?
Przejeżdżając przez jakąś małą wioskę, będąc na wycieczce, zauważyłem Greka na hamaku lat około 40. Słodko drzemał, mając zasłoniętą słomianym kapeluszem głowę. Była godzina 12. Temperatura 25 stopni. Co czuł? O czym myślał? Spróbujmy to sobie wyobrazić. Ja... moment już wiem, czuję błogość. Świadomość trwania chwili. Delikatny wiatr, który od czasu do, muska mi twarz. Czuje zapach pomarańczy. Mam wstać? Po co,... przecież żyje się raz...
Tak, moi drodzy. Żyje się raz. Państwa na przestrzeni wieków upadały i rodziły się wiele razy. Szkoda życia i nerwów na przejmowanie się sprawami, na które i tak nie mamy wpływu. Dlatego zostawmy tego Greka w jego błogim stanie. Niech śpi, niech ma tego czego nam Polakom tak strasznie brakuje - dystansu do świata.
Zgadzasz się? Skomentuj!
Przejeżdżając przez jakąś małą wioskę, będąc na wycieczce, zauważyłem Greka na hamaku lat około 40. Słodko drzemał, mając zasłoniętą słomianym kapeluszem głowę. Była godzina 12. Temperatura 25 stopni. Co czuł? O czym myślał? Spróbujmy to sobie wyobrazić. Ja... moment już wiem, czuję błogość. Świadomość trwania chwili. Delikatny wiatr, który od czasu do, muska mi twarz. Czuje zapach pomarańczy. Mam wstać? Po co,... przecież żyje się raz...
Tak, moi drodzy. Żyje się raz. Państwa na przestrzeni wieków upadały i rodziły się wiele razy. Szkoda życia i nerwów na przejmowanie się sprawami, na które i tak nie mamy wpływu. Dlatego zostawmy tego Greka w jego błogim stanie. Niech śpi, niech ma tego czego nam Polakom tak strasznie brakuje - dystansu do świata.
Zgadzasz się? Skomentuj!
poniedziałek, 10 stycznia 2011
WOSP. Budowanie świadomości marki w oparciu o społeczną inicjatywę.
Czym byłaby Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, gdyby nie firmy budujące swój wizerunek w oparciu o pomoc charytatywną? Jedną z wielu anonimowych organizacji, której założyciele spotykają się na kawce i papierosie co tydzień. Innymi słowy działalność takich organizacji kończy się na patetycznych deklaracjach, .
Jerzy Owsiak słusznie zauważył, że tylko przy wsparciu dużych firm jak Allegro, PKO BP czy medialnych TVP2 i TVN będzie wstanie wypromować WOSP. Jednym z kosztów ponoszonych przez firmy pokroju banków, są różnego rodzaju eventy charytatywne. Powstaje pytanie, jeżeli istnieje jakaś ogólnopolska impreza {pozytywnie odbierana), to czemu nie mamy się do niej przyłączyć? I w ten sposób powstaje ciekawy wymiar synergii, opartej na kreowaniu wizerunku marki firmy i pomocy charytatywnej ze strony wolontariuszy. Pierwszym przyświeca oczywisty cel - zwiększenie zysków, a drugim - po prostu pomoc. Co w tym złego? Nic... w końcu świat opiera się nieustannym obrocie gotówką.
Wspólnym mianownikiem dla pomocy charytatywnej, marketingu czy seksu, zawsze był pieniądz. Ot taka to już rzeczywistość.
Co o tym sądzisz? Skomentuj!
Jerzy Owsiak słusznie zauważył, że tylko przy wsparciu dużych firm jak Allegro, PKO BP czy medialnych TVP2 i TVN będzie wstanie wypromować WOSP. Jednym z kosztów ponoszonych przez firmy pokroju banków, są różnego rodzaju eventy charytatywne. Powstaje pytanie, jeżeli istnieje jakaś ogólnopolska impreza {pozytywnie odbierana), to czemu nie mamy się do niej przyłączyć? I w ten sposób powstaje ciekawy wymiar synergii, opartej na kreowaniu wizerunku marki firmy i pomocy charytatywnej ze strony wolontariuszy. Pierwszym przyświeca oczywisty cel - zwiększenie zysków, a drugim - po prostu pomoc. Co w tym złego? Nic... w końcu świat opiera się nieustannym obrocie gotówką.
Wspólnym mianownikiem dla pomocy charytatywnej, marketingu czy seksu, zawsze był pieniądz. Ot taka to już rzeczywistość.
Co o tym sądzisz? Skomentuj!
Subskrybuj:
Posty (Atom)